FANDOM


Atmosfera dookoła stała się ciężka, napięta i pełna negatywnych emocji bijących zarówno od Adi'ego jak i jego tajemniczego przeciwnika.

- Kto by się spodziewał, że taki gnojek jak ty jest magiem - rzucił zmieszany Arcykapłan Uroborosa - No cóż... - skrzyżował on ręce i podniósł jedną brew - Mamusia nie nauczyła, by nie zaczepiać starszych? - spytał z irytacją

- Przyganiał kocioł garnkowi - odgryzł się wściekle młody Dragneel.

- On?! - jego rozmówca wskazał za siebie, prosto na ledwo żywego starca, który z trudem był przytomny i nie dławił się przy tym własnymi zębami i krwią - To pies - stwierdził Chainsaw - Pierd#lony kundel, który węszy tam gdzie nie trzeba - dodał z wrednym uśmiechem - Po prostu dostał.... -

Adrian nie dał mu skończyć zdania, gdyż natychmiast znalazł się przed swoim przeciwnikiem - Uderzenie Skrzydłem Ognistego Feniksa! - prawa ręką chłopaka błyskawicznie, cała zajęła się potężnym płomieniem, który z kolei przybrał kształt wielkiego ptasiego skrzydła. Oczywiście ten bez zbędnych ceregieli wykonał zamach prosto na twarz oponenta, z zamiarem zwęglenia mu tego i owego. To się jednak mu nie udało...

- Słabo! Słabo! Słabo! - czarnowłosy chwycił jego pięść, kilka milimetrów od swej facjaty, a po chwili ścisnął ją tak mocno, że gdyby nie nadzwyczajna siła Ognistego Feniksa, to już było by słychać dźwięk łamanych paluszków - Nie masz nic lepszego?! -

Adi'emu otworzył oczy ze zdziwienia, nie z powodu siły i szybkości napastnika, ale tego, że ogień nie wyrządził mu żadnej krzywdy, nawet go lekko nie parząc. Jednak nie zamierzał się on poddać...

- Szpon Ognistego Feniksa! - zaraz po tym lewa noga w połowie zmieniła się w gorący, czerwony ogień, by następnie uformować trzy ostre jak brzytwa, długie pazury. Dragneel zamierzał wykorzystać swoją niematerialność, uniemożliwiając wrogowi powtórzenie czynu z sprzed kilku chwil. Ten jednak, chwycił go za wciąż materialne kolano...

- Tak to się robi! - Isaac trzymanego w powietrzu nastolatka zniżył na wysokość pasa (nie zboczeńce! NIE TAK!) i zaserwował mu siarczystego kopa w brzuch, jednocześnie go wypuszczając i podziwiając jak ten ląduje trzy metry dalej i spluwa krwią w locie - Nie wstawaj! - warknął i zwrócił się w stronę starca, ruszając w jego stronę pewnym krokiem.

- Ryk Ognistego Feniksa! - Syn demona jednak zignorował jego "zalecenia" i wystrzelił z ust monstrualny strumień "gorącej energii zniszczenia" (tak! brak synonimów! ubogie słownictwo tak bardzo ;-;).

- Ksk.. - syknął agresor, krzyżując tym razem łapska w pozycji obronnej i biorąc atak na siebie. Jednak się przeliczył i tym razem, ten nie dość, że zepchnął go w tył to jeszcze zniszczył rękawy jego ukochanej skórzanej kurtki (Co? Z jego perspektywy to i tak wiele ;-; ).

Arcykapłan jednak nie padł na plecy i jednym ruchem rąk "rozdarł" płomienie Dragneela. Nie obyło się jednak od kolejnych przykrych niespodzianek.

- Gdzie on k#rwa jest?! - przetarł oczy mężczyzna, gdyż nie mógł dostrzec sylwetki swego "niedoszłego worka do bicia".

- Za tobą! - usłyszał za plecami, a zaraz po tym dostał dwa kopniaki od Adriana wirującego w powietrzu niczym Chuck Norris na kwasie. Jeden prosto w kark, a następny natomiast w tył głowy. Nie muszę chyba mówić, że było one efektowne - To nie koniec! - chłopak wylądował jedynie na rękach, by objąć go nogami (nie! nadal nie gej!), po czym zrobił coś na wzór fikołka i wbił arcykapłana niczym kołek, głową w glebę, tworząc przy tym tuman.

- Jednak coś potrafisz! - ku zaskoczeniu wszystkim (ch#j w to, że były tam tylko dwie osoby, nie licząc jednej ledwo przytomnej, która czekała na bilet w stronę światła) głowa Isaac'a nieco się zmieniła.

Zamiast skóry miała coś w postaci hartowanej stali, rozgrzanej do czerwoności.

Adi wypuścił go szybko z uścisku i odskoczył w tył na bezpieczną odległość, lądując wreszcie na nogach. To samo uczynił Chainsaw, a jego mózgownica wróciła do normalności.

- Mag ognia? Stali? - próbował analizować w głowie sytuacje młody Feniks, choć ta chwila nieuwagi będzie go wiele kosztować.

- Kyhihihihihi! - po polanie rozległ się głośny śmiech - Wygrałem! - oznajmił triumfalnie Arcykapłan, a jego młodszy rozmówca, dopiero teraz uświadomił, co się stało w ciągu tych kilku sekund z przerażeniem w oczach. Otóż osoba, którą chciał ochronić, znajdowała się teraz o krok od prawicy agresora.

- Modlitwa Hierofanta Kuźni! - wyrzucił z siebie donośnie ów osobnik, a jego prawa ręka cała zaczęła się deformować i co najdziwniej roztapiać, przekształcając przy tym coś pomiędzy magnom, a topioną stalą, która jednak nie spadała w dół, a zaczęła formować się w jakiś kształt, a właściwie broń. Tak... Całość w większości była pokryta grubym, ciemnym surowcem, przypominając kamień/żelazo. Z barku wystawało coś na wzór płonącego kła. Do długości łokcia, wszystko w pewnym sensie, prócz "powłoki" nic się nie zmieniło, lecz poniżej widniało ogromne, długie i szerokie ostrze w barwie młodego słońca - Ostrze Wysłannika Piekieł! - 
Blade.png

Ostrze Hierofanta Kuźni (dla tych co nie ogarniają opisu,z którym z resztą miałem trudności ;-; )

- Co to jest?! - wydarł się Adrian ruszając bezmyślnie w stronę Arcykapłana Uroborosa, który zamierzał swoją nową zabawką pozbawić życia starca, leżącego u jego stóp.

- Za późno! - Chainsaw przeszył swoją ofiarę, przepoławiając ją w pasie na dwie części.

- NIEE! - Wydarł się chłopak, padając na kolana, zalewając policzki łzami, a umysł jednocześnie żalem i furią. Nie udało mu się... Osoba, którą chciał uratować była martwa, a on teraz mógł tylko się przyglądać - Ty... ty... -

- Skończone - uśmiechnął się oprawca starca, a jego kończyna wróciła do normalności. Następnie spojrzał on na Młodego Feniksa - Cóż... Życie! - przy wypowiadaniu ostatniego słowa omal nie buchnął śmiechem i jedynie machnął w stronę chłopaka gestem pożegnalnym i postanowił ruszyć w swoją stronę. Jednak...

- TY CH#JU! - rozległ się nie tyle krzyk, a ryk Adriana, z którego teraz czerwony ogień puchnął niczym filar - Dla.... ZAJ#BIE CIĘ! - wstał on i spojrzał na Arcykapłana pustym, jednak przepełnionym rządzą mordu wzrokiem. Każda żyła na jego ciele pulsowała, a wszystko włosy nastroszyły się do góry. Gęsta energia Ethernano, jaka teraz biła teraz od chłopaka, niczym płomień zaczęła palić wszystko dookoła, a jej gorąco odczuł nawet Isaac, który spojrzał teraz na Dragneela zmieszany - ZDYCHAJ! - młody ponownie ryknął, a ziemia zadrżała.

Wtedy jednak cała aura znikła, jego oczy po utracie przytomności przepełniła biel, a on padł nie padł bezwładnie na ziemie, tylko dlatego, że "hartowana" pięść Arcykapłana wgnieciona w jego trzewia była niego podstawą.

- Było blisko... - stwierdził jego przeciwnik poważnym tonem, zabierając rękę z brzucha chłopaka - A teraz... - powiedział pod nosem zerkając na niego wzrokiem mówiącym, że jeszcze z nim nie skończył.

- Adi! Adi! - do uszu chłopaka dotarł głos jego matki, a kiedy otworzył ślepia leżał w swoim łóżku, na którego progu siedziała zmartwiona Rin -

- Mamo? - chłopak spojrzał na swoją rodzicielkę spokojnym, choć ciut nieobecnym głosem - Co się stało? - szybko zerwał się on do pozycji siedzącej i zauważył, że jego tors jest w bandażach. Oczywiście jego rany już się zagoiły, dzięki jego magii.

Blondwłosa położyła mu rękę na ramieniu i powiedziała - Przyniósł cię tu ten nieznajomy w skórze, co był dziś w nocy w barze - teraz zmierzyła go ona podejrzliwym, ale nadal pogodnym wzrokiem - Podobno wdałeś się w bójkę -

Koniec

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki