FANDOM


W paszczy lwa
Kanji

ライオンの口の中で

Wymowa

Raion no kuchi no naka de

Angielski

In the lion's den

Informacje
Seria

Dragon Tale

Tom

2

Saga

Saga Rodu R

Inne rozdziały
W paszczy lwa  (jap. ライオンの口の中で, Raion no kuchi no naka de, eng. In the lion's den) to siódmy rozdział serii Dragon Tale

W tajemnym pomieszczeniu było całkowicie ciemno, dlatego też magowie ognia wzniecili płomienie, naprowadzając i rozprzestrzeniając je w całym pomieszczeniu. Było ono małe i ciasne, a na środku znajdowało się wejście do korytarza prowadzącego do tajnej kryjówki organizacji mrocznych magów. Kira wystrzeliła niebieskawą iskrę, która roświetliła połowę drogi.

Pomimo wilgoci, brudy i smrodu, członkowie Dragon Tale bez problemów przeszli ciemny korytarz i dotarli do równie małego pomieszczenia ukrytego za szafą w piwnicy. Tym razem koło drewnianych drzwi znajdowały się dwie pochodnie, które można było bez problemów podpalić. Kira wzięła jedną pochodnię i przytrzymała ją nad Luke'iem, który patrzył się na zamek od klucza.

Stwierdził, że skoro drzwi są zamknięte na klucz, wypadałoby zrobić coś innego. Podpalił swoją nogę i używając Kopnięcia Ognistego Tytana wyważył drzwi, prowadzące do centrum kryjówki. Było to duże pomieszczenie, które niestety było w stanie ruiny. Zniszczone stoły, krzesła, komody, podarte książki, mapy i zbite szkło walało się na podłodze, a nasi bohaterowie starali się nie zatrzeć żadnych śladów.

Luke rozejrzał się dookoła i poprosił, aby każde z nich udało się do innego pomieszczenia. Reyes został na miejscu, aby się rozejrzeć. Wziął do ręki pierwszą lepszą karteczkę, która była w dobrym stanie i zaczął ją czytać:

- Bezimienny, jeżeli znajdziesz ten list, to znaczy, że nasza organizacja została zinfiltrowana, a nam nie zostało zbyt wiele czasu, aby uciec. W naszych szeregach pojawił się zdrajca, którego na szczęście się pozbyłem, ale osoba, która zawarła z nami układ - zdradziła nas. Ten cały Kato Riannon okazał się być podwójnym agentem na rozkazach Najwyższej Rady Magii, a skoro Rada jest naszym wrogiem, to znaczy, że Kato również. Nic nie wiem o jego rodzinie, ale jestem niemal pewny, że... - i tutaj litery się urywają. Tak, jakby w pewnym momencie autor tego listu został zmuszony do przerwania pisania. - Coś musiało się tu wydarzyć.

Luke postanowił szukać dalej. Przeszukał wszystkie kąty i nie znalazł nic, co mogłoby go zainteresować. Przerwany liścik schował do kieszeni i udał się w kierunku pomieszczenia, w którym znajdował się Adrian. Kira już tam była.

- Macie coś?

- Nic, co by mnie zainteresowało, podobnie jak ciebie, Luke. - odparł Adrian przeszukując ostatnią półkę. - A ty coś znalazłeś?

Zabójca Tytanów wręczył list przyjacielowi. Dragneel spojrzał się na Luke'a i rzekł:

- Wygląda na to, że zdążyli się zorientować, że twój wujek był podwójnym agentem... Zastanawiam się tylko, kto napisał ten list. 

- Moje podejrzenia wskazują na tego całego Calmara... Nie jestem pewien, bo list został niedopisany, ale to nie zmienia faktu, że najwięcej wiedział właśnie Calmar. To wszystko musiało się wydarzyć bardzo szybko. - Luke spojrzał na słup znajdujący się na środku pokoju. Na wierzchu znajdowała się kopuła z kwadratową dziurą w środku. - Wiecie może co to jest?

- Nie. - odparli równo Kira i Adrian. 

Luke podszedł bliżej i włożył palec do kwadratowego otworu. Stwierdził, że jest to system zamokowy, to znaczy, że potrzebowali klucza.

- W czasie przeszukiwania tych pomieszczeń, znaleźliście może jakiś klucz z kwadratowym zakończeniem? Cokolwiek podobnego, byle by spróbować to tutaj włożyć i ciekawe, czy zdołalibyśmy to przekręcić. 

W oku Kiry pojawił się błysk i błyskawicznie wybiegła z pokoju, a po chwili stała przy kuzynie, trzymając w ręku klucz.

- Coś czułam, że to może się przydać.

- Bingo! - Luke włożył klucz do zamka i przekręcił. W tym momencie kopuła otworzyła się i słup zaczął kręcić się w prawo. Po chwili ściana przed Adim przesunęła się w lewo, a klapa znajdująca się w środku uchyliła się dając obraz małego otworu, który przypominał głowę smoka. Luke zbystrzał.

- Ej, ej, ej... Chyba wiem, co to może być. - Reyes wyjął z kieszeni element przypominający głowę smoka i stwierdził, że idealnie pasuje do tajemniczego symbolu za ścianą. Dopasował i proszę bardzo - podłoga automatycznie zapadła się, zabierając za sobą trójkę przyjaciół.

Spadali tak kilka sekund, aż wylądowali w wodzie. Wypłynęli na powierzchnię i im oczom ukazał się przerażający widok. Kilka porozrzucanych, zamasakrowanych ciał leżało wokół leża. Nie zwykłego leża, a leża gryfa. Niedaleko brzegu jeziorka znajdowało się pióro należące do bestii.

- Czerwone pióro ze złotą poświatą... Śmierdzi czymś w rodzaju substancji wydzielanych przez wiwerny. To z pewnością gryf szlachetny...

- Gryf szlachetny? Myślałem, że one wyginęły. - powiedział Adrian, przejmując pióro od Luke'a. - Ostatni żyjący przedstawiciel tego gatunku został zabity przecież przeze mnie, podczas mojej misji... Przynajmniej tak mi się wydawało... 

- To nie był gryf szlechetny. Pamiętam doskonale, że tamten gryf miał zielony odcień pierza ze srebrną poświatą... Nie wiem, co tu jest grane, ale...

W pewnym momencie rozległ się przerażający wrzask, przypominający pianie koguta, a ryk lwa. W oddali Dragneel zauważył zbliżającego się potwora z ciałem lwa, głową przypominającą hybrydę smoka i lwa oraz skrzydłami. Tak, skrzydłami z czerwonych piór i srebrnej poświaty.

- Pięknie, kurwa, pięknie... - westchnął Luke. - Uciekać! 

Kira zrobiła salto do tyłu i zaczęła biec przed siebie, nie zważając, że co chwilę deptała porozrzucane części ciała. Adrian skoczył na znajdującą się wyżej kamienną płytę i wystrzelił strumień ognia w stronę potwora. Luke stał w miejscu, a gryf zmierzył go swoim przerażającym wzrokiem i zaczął pikować w jego stronę. Ten błyskawicznie odsunął się, a potwór uderzył z impetem o ziemię wywołując silne wstrząsy.

- Cholerne ptaszysko jest ogromne i o wiele silniejsze od innych przedstawicieli swojego gatunku! - wrzasnął Adi.

- To nie jest gryf płaskodzioby, tylko szlachetny! One wyróżniają się tym, że są większe i silniejsze od płaskodziobych, przecież ci mówię! - ryknął Luke, skacząc w kierunku płyty, na której znajdował się Adrian. - Co teraz?

- Musimy go zaatakować. Kira, biegaj dookoła gryfa i nie pozwól wyjść mu zza okręgu. My go zatakujemy silnymi zaklęciami! Luke, jesteś gotów?

- Do dzieła... Żelazna Pięść Ognistego Tytana! - Luke wytworzył ogromną pięść z płomieni i miał nią zamiar uderzyć gryfa, ale czekał, aż Adi wykona swój ruch. 

- Pięść Księżycowa Ognistego Feniksa! - W tym momencie obaj Zabójcy zaatakowali potwora, który był przetrzymywany przez Riannon. Ta ostatecznie użyła Głowicy Tytana Błyskawicy i zadała ostateczny cios. Gryf przez chwilę leżał sparaliżowany bez ruchu, ale nie na długo. Rozprostował skrzydła i wzniecił się w powietrze, wydając z siebie okropny ryk. 

- Jak to możliwe? Czyżby ten gryf został...

- Zaczarowany? Możliwe... - przerwał Luke'owi Adi. - Co teraz?

- Wiać!

Dragoni zaczęli biec w przeciwnym kierunku, w którym leciał gryf i zdołali ukryć się w małej norce. Niezauważyli jednak, że klęczeli na rozerwanej ręce.

- Nie no! - wrzasnąła Kira i wyszła z nory. Niestety, na jej nieszczęście, gryf złapał ją za ramiona i porwał, wzbijając się w powietrze.

- Kira! - Luke wyczołgał się z norki i zaczął strzelać płomieniami w gryfa, ale niestety nie mógł trafić. To bydle było niesamowicie szybkie.

Co teraz, co teraz, co teraz, co teraz - zaczął myśleć, aż w pewnym momencie zrodził mu sie pomysł. Potrzebował tylko pomocy Adiego.

- Adrian wystrzel silny strumień ognia w powietrze, ale tak, aby spadł prosto na mnie.

- Co ty kombinujesz... - Adrian nie protestował i zaczął emitować czerwonymi płomieniami, które po jakimś czasie zaczęły unosić się w powietrzu i wystrzeliły nad Luke'iem, po czym zaczęły powoli spadać. Luke wzniósł głowę, podskoczył i zaczął je pochłaniać, robiąc salto i lądując nieco dalej. Klęczał na kolanach z pochylonął głową i po chwili jego oczy zapaliły się czerwono-karmazynowym płomieniem. Uniósł ręce, skrzyżował je, aby wydobyć ogromną ilość szkarłatnych i karmazynowych płomieni, które zaczęły łączyć się tworząc ogromnego smoka.

- Fukkatsu Ognistego Tytana: Smocza Furia! - wrzasnął Reyes i rozkazał płomienistemu smokowi zaatakować gryfa.

Smok błyskawicznie podleciał do gryfa i zaczął go atakować, przez co ten puścił Kirę, która zaczęła spadać w stronę zostrzonego kamienia. Na szczęście w pobliżu był Adiran, który złapał dziewczynę i oboje bezpiecznie wylądowali na ziemi.

- Dziękuję, Adrian.

- Nie ma za co, Kiri. - odparł uśmiechając się czarnowłosy. 

Po dwóch minutach smok zniknął, a zmęczony i pocharatany gryf szlechetny upadł na skały, aby następnie stoczyć się i uderzając o ziemię drugi raz. Tym razem z jednym skrzydłem - drugi został oderwany jeszcze podczas walki z ognistym smokiem Luke'a.

- Jak to... - zdziwił się Adrian. - Nie wiedziałem, że... 

- Użyłem Fukkatsu kiedyś, gdy byliśmy młodsi, ale nie potrafiłem nad nim zapanować. Sorka wam za to. 

- To teraz moja kolej... Kula Tytana Błyskawicy! - Białowłosa wyczarowała ogromną kulę błyskawicy i cisnęła nią prosto w gryfa, który zaczął się smażyć. Niedługo później cały poparzony wydał z siebie ostatni pisk i zdechł. 

Luke westchnął z ulgą. - Uf... Mało brakowało, a byśmy tego nie przeżyli. To był zaczarowany gryf szlachetny.

- Zgadza się... To co teraz?

- Skoro jakimś cudem podłoga się pod nami zapadła, a tutaj znajdował się gryf, to znaczy, że powinniśmy szukać tutaj jakichś drzwi, wejścia, czegokolwiek... Musimy tutaj coś znaleźć...

- Dobra, chodźmy w takim razie w kierunku tego światła. - Kira wskazała palcem na światło, wydobywające się na górnym piętrze. Do tego miejsca prowadziły schody, więc zmęczeni walką Dragoni mogli po prostu iść tam schodami, a nie skakać z płyty na płytę... Tym razem walka z gryfonem dała im się we znaki.

- Swoją drogą, zastanawiam się, czy w okolic ktoś nie wywiesił ogłoszenia o nagrodzie za ubicie gryfa. - zaśmiał się Dragneel.

- Później to załatwimy. - rzekł Luke.

- Chcę do domu... - mruknęła Kira.


Faktycznie. Tam, skąd dobiegało światło, znajdowało się pomieszczenie, które wielkością przerastało to na górze. Było ogromne i ciepłe, ale pełne kurzu, a pod ścianą leżały dwa trupy.

- Aurorzy... Trzeba będzie powiadomić tych na górze, jeżeli sami nie wezwali na nas posiłków... - Luke podszedł do denatów i przyjrzał się. - Tym razem nie ma widocznych śladów. Magia... Jestem tego pewien...

- Co to za symbol? - zapytała Kira wskazując palcem na dziwny symbol. 

- Nie mam pojęcia, jeszcze nigdy się z nim nie spotkałem. - powiedział Luke.

- Ja tym bardziej. - odparł Adi. - Ale... coś mi jednak przypomina...

Luke odwrócił się do czerwonookiego. - Co takiego niby?

- Kiedyś Lawliet opowiadał mi o tak zwanej Lidze Cieni... Była to organizacja złożona z niebezpiecznych magów, którzy przeszli na ciemną stronę mocy. Władali potężnymi odmianami magii i byli nie do pokonania. Przy okazji pojawiali się i znikali jak ninja, byli jedyni w swoim rodzaju, chociaż byli skurwysynami. A przejeżdżając po książce, bo była nudna, natknąłem się na ten właśnie symbol, ale nie jestem pewien. W każdym, bądź razie Liga Cieni przestała istnieć dawno temu... Jakieś dwadzieścia lat temu zostali wybici przez najsilniejszych magów na świecie. A to znaczy, że...

- Ten cały Bezimienny dowodzi oddziałem niewybitków... Liga Cieni została reaktywowana i są odpowiedzialni za morderstwa w mojej rodzinie... Ja pierdolę! - krzyknął Luke i uderzył pięścią o stół. - Możecie się tutaj rozejrzeć? Przeszukam tą część pomieszczenia. 

- Dobra. - powiedział Adrian i zaczął przeszukiwać szafki. Kira pomagała Dragneelowi, po czym sama zaczęła szukać w stercie notatek. 

- Chyba coś mam... - Kira wzięła kartkę do ręki i zaczęła czytać. - Następny cel: Muzeum Sztuki Magicznej w Novigaardzie. Obiekt: Smoczy Kryształ. Data: 12 lipca X793 rok. 

- To pojutrze... Znalazłaś coś jeszcze?

- Ja mam... - Adrian zdjął z półki notes w skórzanej oprawie. - Smoczy Kryształ to potężny artefakt, który jest jedyną pozostałością po Smoczym Berle. Smocze Berło z kolei było ostatnim z kluczy, które służyły do uruchomienia Dragonium, maszyny, która według legend ulokowana była gdzieś na terenie Patriam i była jedyna w swoim rodzaju. Jej unikat polegał na tym, że maszyna była w stanie otworzyć portal do innego wymiaru i wywołać chaos na całym świecie. Pewnego dnia, pewien śmiałek zdołał otworzyć portal i przedostać się do smoczego świata, ale coś poszło nie po jego myśli i portal zamknął się za nim, zostawiając go na pastwę losu... Podpisano Bezimienny.

- Notatki Bezimiennego... Jest coś jeszcze?

- Kilka opisów. Mianowicie opisywał pozostałe artefakty, które prawdpodobnie już zdobył. Opisał je z dokładnością i precyzją. Wiedział, jak je uruchomić... Nic nie mogę znaleźć na temat miejsca pobytu tego całego Dragonium. 

- Ja mam tylko ten liścik. Do Bezimiennego... Smoczy Kryształ został przewieziony do Muzeum Sztuki Magicznej w Novigaardzie, na polecenie Kato Riannona. Jego wspólnik, Shinnosuke Reyes zrobi wszystko, aby odnaleźć syna, więc zapłacił połowę kosztów transportu. Nie chce mi się wierzyć, że ten idiota uwierzył w to, że miałem jakikolwiek kontakt z jego synalkiem. Ja nawet nie wiem jak on dokładnie wygląda... Wiem tylko o jego wyczynach i znam doskonale historie o jego osobie... W każdym razie jeżeli tutaj dotarłeś do wiedz, że twój notatnik znajduje się na półce przy stole, na którym leżą księgi Mistrza... Wiem, że ci na nim nie zależy, ale zapisałem też wszystkie informacje na temat tego, kiedy artefakt pojawi się w owym muzeum. To jest 12 lipca tego roku. Będziemy na ciebie czekać pod Novigaardem. Podpisano Calmar.

- Wygląda na to, że obecnie Calmar ukrywa się pod Novigaardem. - stwierdził Luke.

- A co ciekawe... Bezimienny również zmierza do miasta, aby ukraść artefakt i otworzyć portal. - rzekł Dragneel.

- Coś mi się wydaję, że nie tylko Bezimienny za tym stoi... Coś go do tego zmusza lub Bezimienny jest na jego rozkazach... - rzekł Luke. - Podsumujmy... Mamy notatki Bezimiennego, list Calmara - pierwszy i drugi, bo pierwszy znalazłem na górze. Pismo się zgadza, więc to są listy adresowane do Bezimiennego... Mamy też napisane, kiedy Liga Cieni zjawi się w Novigaardzie, aby zabrać Smoczy Kryształ. Co do obecnego miejsca pobytu Calmara też jesteśmy pewni. Inaczej jest z Bezimiennym... Nie wiemy, gdzie się znajduje i jaki ma teraz cel. Wujek Kato podwójnym agentem Rady - miał rozpracować Ligę od środka, ale nie zdązył zdać raportu Najwyższej Radzie... Ojciec zapłacił za transport Smoczego Kryształu do MSM w Novigaardzie i przy okazji sam został zabity przez Bezimiennego. W dodatku, myślał, że jeśli to zrobi, to Calmar powie mu, gdzie się dokładnie znajduję... To wszystko jest strasznie pokręcone. - Reyes oparł się o ścianę i zakrył usta dłonią. 

- Trzeba ruszać do Novigaardu i przygotować się do potyczki z Ligą Cieni. - powiedział Zabójca Feniksów.

- Tak, zdecydowanie. - odparła białowłosa i podeszła do chłopaków. - Luke?

- Rozejrzyjmy się jeszcze i możemy wracać na górę. 

Dragoni jeszcze przez jakiś czas szukali poszlak, ale najwyraźniej Bezimienny był tu wcześniej i zdołał zabrać wszystkie najważniejsze rzeczy. Zapomniał jedynie o notesie i kilku listach Calmara. W dodatku, nie spodziewał się, że magowi z Dragon Tale zjawią się tutaj, zabiją gryfa i zdobędą kilka potrzebnych informacji. Okazuje się, że ten cały Bezimienny nie obmyślił całego planu i zapomniał sam o kilku drobnostkach... Ale czy może chodzić o coś więcej? Niedługo później Luke wraz z Adrianem i Kirą udali się na powierzchnię, tęskniąc za czystym powietrzem i światłem słonecznym, chociaż owe słońce już zachodziło i zanosiło się na burzę.


W rezydencji Reyesów. Ichiro, Ariel, Adrian, Luke i Kira siedzieli przy stole w salonie. Luke położył na nim wszystko, co udało mu się znaleźć z pomocą przyjaciół. 

- Notatnik należy do Bezimiennego, listy do Calmara, a wszystko wskazuje na to, że wujek i tata mieli na pieńku z Ligą Cieni. 

- Ligą czego? - zdziwił się Ichiro.

- Ligą Cieni. - odparł krótko Adrian. - Była to organizacja zrzeszająca grono mrocznych magów, którzy swoim zachowaniem przypominali ninja, bezwzględnych, cichych zabójców o magicznych umiejętnościach. Ostatni raz ich działalność zanotowano dwadzieścia lat temu, ale wszystko wskazuje na to, że nasz Bezimienny jest szefem niedobitków z Ligi, albo ją w jakiś sposób odbudował. 

- Kim od do cholery jest...

- I wszystko wskazuje na to, że w jakiś sposób ojciec Luke'a został oszukany. Calmar wmówił mu, że wie, gdzie jest jego syn, ale powie mu dopiero wtedy, gdy zapłaci za transport Smoczego Kryształu.

- A co to jest Smoczy Kryształ?

- Dużo by mówić, ma pan tutaj notatkę, panie Ichiro.

- O mój... To zło w najgorszej postaci. I co teraz?

- Jedziemy do Novigaardu i za wszelką cenę zabiję Bezimiennego... Taki postawiłem sobie cel... - Luke wstał od stołu i zebrał notatki. - Wyjeżdżamy jutro. 

- Jutro? Jesteś pewien?

- Tak, bo 12 lipca dojdzie do kradzieży. Musimy coś z tym zrobić. Jedziemy prosto do Novigaardu i tam spotkamy się z moimi przyjaciółmi. 

- Dobrze... W takim razie zadbam o to, aby wszystkie wasze rzeczy zostały spakowane. - rzekła Ariel i rozkazało Ichiro zawiadomić personel.

- Tak... Musimy się naradzić we trójkę... - powiedział Reyes i spojrzał się na Kirę, a później na Adriana. - Ale wiadome jest to, że tak łatwo im nie popuszczę. Dopilnuję tego, aby cała Liga Cieni została zniszczona... drugi raz!


Ciąg dalszy nastąpi

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki