FANDOM


Śledztwo
Kanji

調査

Wymowa

Chōsa

Angielski

Investigation

Informacje
Seria

Dragon Tale

Tom

2

Saga

Saga Rodu R

Inne rozdziały
Śledztwo  (jap. 調査, Chosa, eng. Investigation) to szósty rozdział serii Dragon Tale

Ichiro przygotował obfitą kolację, która bardzo przypadła Adrianowi Dragneelowi do gustu. Stwierdził, iż lokaj jest świetnym kucharzem i mógłby poduczyć się u niego, jeśli chodzi o kilka potraw. Stwierdził, że sam nie potrafił zrobić tak genialnej kolacji, chociaż Feniks Zabójca to również znakomity kucharz. Ichiro, jak się okazało, początkowo pracował jako kucharz, a całej techniki nauczał się od dziadków, którzy od najmłodszych lat związani byli z gastronomią. Ciotka Luke'a, Ariel Riannon - matka Kiry niestety nie zaszczyciła swoją obecnością gości, podczas uczty. Cały czas spała, wyczerpana ostatnimi wydarzeniami.

Po kolacji wszyscy poszli do swoich pokoi. Luke wszedł do swojego pokoju i rozejrzał się. Od dziesięciu lat nikt tutaj nie wchodził, co wydawało się niemożliwe, ale jednak... Kurz pokrywał praktycznie wszystko, dlatego też Reyes swoimi umiejętnościami doprowadził do całkowitego spalenia kurzu, nie pozostawiając żadnych śladów, ani nie naruszył stanu wszystkich znajdujących się w pomieszczeniu przedmiotów. Otworzył swój stary kufer, znajdujący się pod oknem, który był pusty. Wszystkie zabawki, książki i rysunki schował do kufra, po czym wrzucił go do szafy i zamknął. Pokój był duży, a przed Luke'iem było jeszcze sporo pracy przy sprzątaniu. Otworzył okna, aby wywietrzyć smród, który gromadził się przez dekadę czasu. Pozostałości po jedzeniu, nie naruszonym w ogóle przez gryzonie, których właściwie w rezydencji nie było, spalił i wyrzucił do kosza pod biurkiem. Poprawił krzywo wiszące obrazy, a stłuczone ramki położył na łóżku. Miał je zamiar w jakiś sposób posklejać, bo były to jego własnoręcznie zrobione ramki. 

Po wysprzątaniu całego pokoju, Luke zdjął z siebie ciuchy, wieszając je na krześle i wyczerpany zasnął.


Następnego dnia, Zabójca Tytanów zerwał się z łóżka, pośpiesznie udał się do łazienki wziąć szybki prysznic, ubrał czystą odzież i zszedł na dół w kierunku salonu. Przy stole siedzieli Adrian, Kira i jej matka - białowłosa, piękna kobieta, która po mimo wieku, wyglądała bardzo dobrze. Wiadomo, piniążki, piniążki. Patrząc na Luke'a, który uśmiechał się jak głupi, miała łzy w oczach, a jednocześnie wybuchła śmiechem, odeszła od stołu i pośpiesznie przytuliła siostrzeńca. 

- Nie mogę w to uwierzyć... Luke, jak ty wyrosłeś... I wyprzystojniałeś... Jestem zaskoczona... Czy to tatuaż? - kobieta odsłoniła koszulkę siostrzeńca i zobaczyła szkarłatny symbol gildii.

- Nie ciociu, to jest symbol mojej gildii, Dragon Tale. Jest to magicznie wytworzony symbol, który oznacza, że jestem magiem tejże gildii. Tak, jestem magiem... Ognistym Zabójcą Tytanów!

- Kira mi opowiadała. Jesteś dokładnie takim samym magiem jak Kira i twój przyjaciel, którego zdążyłam poznać. Jesteście do siebie strasznie podobni, mimo innych więzów krwi.

- Jesteśmy jak bracia. - odparł krótko Adi uśmiechając się w kierunku Ariel i Luke'a.

Luke znów przytulił swoją ciotkę. - Cieszę się, że cię widzę, ciociu Ariel... Przepraszam, że was opuściłem.

- Zrobiłeś naprawdę złą rzecz, ale nie jestem na ciebie zła... Nie byłam na ciebie nigdy zła, tak jak twój ojciec, ale on naprawdę za tobą tęsknił. Szukał cię przez dłuższy czas... 

- Zaszyłem się w starej dolinie z Iseiem Ryusakim, który nauczył mnie wszystkiego, co umiem, jeżeli chodzi o magię. Dobrze wiesz, że nie znosiłem tej rutyny tutaj... Dobrze się stało, że jestem magiem z Dragon Tale... Przykro mi, że spotykamy się w takich okolicznościach.

- Ach... Wiem, to dla nas wszystkich bardzo trudno. - Ariel spuściła głowę. - Ichiro, mój drogi, mógłbyś przynieść herbaty?

Ichiro skinął głową i udał się do kuchni. 

Trójka przez dłuższy czas opowiadała o magii, Zabójcach, byciu w gildii i stoczonym pojedynku Ichibukai, pomiędzy Kirą a Luke'iem.

- Naprawdę walczyłeś z moją córką?

- Tak. Kira jest niesamowicie silna, ale brakuje jej szkolenia. Niestety, musiała się liczyć z tym, że walczy z jednym z najsilniejszych magów swojego pokolenia w całym Patriam. Z łatwością wykorzystałem jej błyskawicę, by naładować swoje baterie i zaatakować. Iskierka całkowicie się tego nie spodziewała, wiem to.

- Ano się nie spodziewałam, myślałam, że albo dałeś mi wygrać, albo serio jestem kimś w rodzaju potężnej wybranki. - Kira zaczęła się śmiać. a Adrian uśmiechając się rzekł:

- To wcale nie taki głupi pomysł, załóżmy, że to Kira może być Najpotężniejszym Zabójcą Tytanów, nie Luke.

- Słuchaj, mordo, ja nie wymyśliłem tego tytułu. A do tej pory wiedziałem, że jest nas bardzo mało. Kira jest jedyną Zabójczynią Tytanów, których miałem przyjemność spotkać. Reszty nie znam i wątpię, że poznam.

- Świat jest duży, mój drogi. - powiedziała Ariel pijąc z filiżanki. - Muszę wam obu powiedzieć, chłopcy, że nie jesteście tutaj z powodu wspominania dawnych czasów, chociaż nie znam Adriana, to wątpię, że stęskniłeś się za swoją starą, chorowitą cioteczką.

- Ciociu, wyglądasz świetnie i przestań tak mówić... To prawda, że nie śpieszyło mi się tutaj wrócić... Ale nie spodziewałem się, że spotykamy się w takich okolicznościach. Tak, nie jestem tutaj, by wspominać dawne czasy, chociaż stęskniłem się i będziemy mieli okazję na to... Chcę znaleźć zabójcę ojca i wujka. Chcę go dopaść, zemścić się i osobiście posłać go na stryczek. Albo pod wpływem furii po prostu go zabiję.

- Nie mów tak... Zabić kogoś... Nie wierzę, że byłeś do tego zdolny...

- Bycie magiem jest czasami okrutne, ale tak... nie waham się zabijać... Czasami w tej robocie próbujemy radować, kogo się da, ale nie zawsze się udaje. Dlatego jesteśmy w stanie zabić, wyczuwając zagrożenie... To nic specjalnego. Zdarza mi się zabijać tylko największe szumowiny, kroczące po tym świecie. 

- Rozumiem... Nie mogę być temu przeciwna... Jesteś dorosły i robisz co chcesz i jeżeli twoje morderstwa nie mają żadnych konsekwencji i pozbywasz się jedynie złych ludzi, to czemu nie.

- Bo tak jest... I tym razem też zabiję najgorszą szumowinę, jaką mogłem kiedykolwiek spotkać. Zemszczę się za nas wszystkich, obiecuję. 

- Nie musisz się zemścić... Chcę tylko, by tą osobę spotkało coś gorszego niż śmierć.

- Nic gorszego od śmierci być nie może...

- Uwierz mi, Luke, móże. Za błędy można zapłacić najwyższą cenę.

Luke kiwnął głową i oczami błądził po stole. Kaszlnął i wstał.

- Ciociu, muszę z tobą porozmawiać w tej sprawie właśnie. Możemy?

- Oczywiście... Dzieci, zostańcie na chwilę... Zaraz wracamy. 


Luke i Ariel udali się do pokoju chłopaka. Reyes odsunął krzesło i poprosił, aby jego ciotka usiadła. On sam oparł się o biurko, stojąc koło niej.

- Ciociu... Wiem, że to naprawdę trudne, ale... Mogłabyś mi powiedzieć kiedy i gdzie to się stało?

- Jeżeli ci powiem, to nie uwierzysz...

- Jestem w stanie uwierzyć we wszystko...

- Kato i Shinnosuke natrafili na śladu maga ognia, a konkretniej Zabójcy, który okazał się być członkiem gildii Dragon Tale i elitarnej jednostki Dragonów. Po dochodzeniu okazało się, że tym magiem jesteś ty... Tak, twój ojciec szukał ciebie i mimo, że trwało to tak długo, to w końcu miał okazję ciebie odnaleźć... Ale później wrócili do Springville. Poznali... nie pamiętam dokładnie... Ach, tak! Już pamiętam! Podczas Festynu Wiosny w Springville poznali mrocznego maga, nazywanego Calmarem, który był w przekonaniu, że utrzymuje kontakty z tobą i twierdził, że nie chciałeś widzieć swojego ojca. Dodatkowo okazało się, że ten cały Calmar był z jakiegoś tajemniczego stowarzyszenia mrocznych magów, którzy mimo obserwacji Rady Magii, bezpiecznie kroczyli po świecie, mordując i karając niewinnych ludzi... Calmar okazał się być niezłym intrygantem i doprowadziło to do tego, że Shinnosuke i Kato podpisali z nim tajemniczy kontrakt. Mianowicie mieli oni wykonać kilka zadań, a raczej sprowadzić kilka potężnych artefaktów z muzeów ulokowanych na całym świecie. Artefakty miały służyć do otwarcia jakiejś bramy, ale mój mąż nie miał zamiaru w ogóle mnie wtajemniczać. Shinnosuke był w stanie zrobić wszystko, aby ciebie odnaleźć, dlatego bez problemu sprowadził wszystkie przedmioty. Rada Magii wyczuwając, że coś jest nie tak, zawarła z Kato układ. Został on tajnym agentem, który miał rozpracować organizację Calmara od środka. Ponieważ miał on zaufanie do mojego męża, Kato bez problemu dostał się do ich siedziby i odkrył ich niecny plan. Mieli otworzyć portal do innego świata, z którego miały przybyć smoki. Siejąc postrach i anarchię, organizacja tego całego mrocznego maga miała zaprowadzić chaos na całym świecie i stać się najpotężniejszym organem totalitarnej władzy... Nie wiem co było dalej, bo za nim Kato zdołał uciec, nieznany nikomu, zamaskowany mag zabił go i przestraszony Shinnosuke musiał sam uciekać zdać raport Radzie... Niestety, nie zdążył, ponieważ ten mag był na tyle potężny, by wzorkiem zniszczyć pojazd, którym jechał twój ojciec i... zabił go. Siedziba została zdemolowana, a magowie wynieśli się i słuch o nich zaginął. Rada Magii milczy, a wszystkie ślady zatarli. Nie jestem w stanie zrobić nic. Nie mogę nawet się dowiedzieć, kto zabił mojego męża i twojego ojca... Kira była zrozpaczona... Ach, moje serce...

- Ciociu... Spokojnie... Wiem, że to ciężkie, ale muszę wiedzieć wszystko... Czy jestem w stanie dowiedzieć się czegoś od Rady Magii?

- Nie... nie wiem.

- Wydaje mi się, że z pomocą Rodericka dam radę... A czy ta ich kryjówka znajduje się gdzieś na terenie Springville? Dzikiej Doliny? Przełęczy? Smoczej Wioski?

- Wydaje mi się, że znajdowała się na terenach Smoczej Wioski, która od dawna jest opuszczona. Zdążyłam dowiedzieć, się, że aby dostać się do ich kryjówki, trzeba udać się do starej chaty na wzgórzu, gdzie ukryte jest zejście do piwnicy. Za szafą powinno znajdować się przejście do tuneli. Idąć cały czas prosto, poiwnieneś dotrzeć na miejsce... Ale do Smoczej Wioski jest akurat trudno się dostać... Ostatnio okolice patrolują aurorzy i gwardia straży. Nie wiem, jak ty to zrobisz, by się tam dostać.

- Jakoś dam radę... Czyli mam szansę się czegoś dowiedzieć na miejscu. Dziękuję, ciociu. Wyruszam jak najszybciej. 

Luke zbiegł po schodach w stronę salonu. Napotkał na swojej drodze Adriana.

- Co ci się stało?

- Wiem, gdzie znajduje się kryjówka magów odpowiedzialnych za śmierć ojca i wujka. Podobno drogę do Smoczej Wioski patrolują urorzy i gwardia straży Rady Magii, więc musimy jakimś sposobem się tam dostać. Musimy wyruszać jak najszybciej. Nie zabieramy ze sobą niepotrzebnych rzeczy. Zawołaj Kirę. Spotkamy się przy bramie.

Dragneel pobiegł po Kirę, jedzącą śniadanie i po chwili oboje szli w kierunku Reyesa, który opierał się o mur bramy swojego domu. 

- Wiesz, gdzie to jest? - zapytała dziewczyna.

- Tak, Smocza Wioska, pamiętasz?

- Och, pamiętam to... No dobrze, idziemy.


Droga w kierunku Smoczej Wioski była trudną do pokonania. Pełno tam wyjących wilków i chociażby takich potworów jak Scolopendrocentypody, ale to nie przeszkadzało Zabójcom, aby błyskawicznie pozabijać wszystkie grasujące bestie w okolicy. Zbliżali się do terenów patrolujących przez Policyjną Jednostkę Aurororów. Aurorzy byli magami, którzy pełnili rolę policji Rady Magii. Byli wszędzie i we wszystkim maczali swoje brudne łapska.

- Słuchajcie - rzekła Kira. - Jaki mamy plan?

- Musimy się zakraść, albo ich po prostu ubezwłasnowolnić. Jeżeli spróbujemy tej drugiej metody, z pewnością wezwą posiłki. Nie mam jednak sposobu, jak moglibyśmy przejść niezauważeni. 

- Myślę, że mam sposób. - Rianon uśmiechnęła się, a w jej oczach pojawiły się niebieskie, świecące iskierki. Wyszła zza krzaków i błysakwicznie zaczęła krążyć dookoła patrolujących aurorów, wywołując tornado. Tornado porwało wszystkich policjantów i wysłało ich w powietrze, dzięki czemu Kira zadała kilkanaście potężnych ciosów każdemu. Po jakiejś minucie wszyscy upadli nieprzytomni. A dziewczyna z prędkością światła, a nawet większą pobiegła w stronę straży i zrobiła to samo. Po wykonaniu zadania wróciła do chłopaków.

- I jak? Podobało się?

- Łał... - powiedział zaskoczony Adrian. - Czyli posiadasz moc super prędkości?

- Nie... Znaczy tak, ale nie do końca. Swoją moc czerpię z wymiaru nazywanego Mocą Prędkości. Mogę biegać z prędkością większą od światła, ale po tym moje moce czasami się wyczerpują. Teraz czuję napływ enegii, więc jest dobrze.

- Naprawdę imponujące. - odparł Luke. - Ale chodźmy już. Smocza Wioska jest blisko.

I faktycznie, trójka magów z Dragon Tale musiała przejść trasę mierzącą kilometr, aby dostać się do opuszczonej wioski, znajdującej się w dużym kanionie. Reyes zauważył chatę na wzgórzu, o której opowiadała mu jego ciotka. Wskazał na nią palcem.

- Musimy iść tam i znaleźć zejście do piwnicy, w której znajduje się szafa, za którą jest wejście do tunelu, przez który musimy przejść, aby dostać się do kryjówki mrocznych magów. To okazało się prostsze, niż myślałem.

Idąc w kierunku chaty, trójkę magów zauważyło trzech aurorów.

- Stać, nie ruszać się w imieniu Najwyższej Rady Magii! Kim jesteście?

- Ja jestem sierotą. - Luke zaczął podchodzić bliżej do aurorów. - Moja matka umarła, a ojciec został zamordowany przez magów, którzy ukrywali się tutaj, gdy mieli dostać w swoje ręce artefakty, umożliwiające otwarcie bramy, przez którą miały się dostać smoki, a być może jeszcze inne niebezpieczne bestie. Moja kuzynka, której ojciec też został zabity szukała mnie po całym kraju, abym pomógł jej szukać sprawców... Więc to wy się nie ruszajcie, albo ja was ruszę. I nie próbujcie wezwać posiłków, bo skończy się to dla was jeszcze gorzej. - Przeszedł spokojnie koło aurorów i uśmiechnął się.

- Poza tym znamy Rodericka Scamandera, koledzy... - powiedział Adrian do aurorów.

- Rodericka Sca... Ach, tak... W takim razie możecie przejśc, ale nie róbcie żadnych głupot... Jeżeli dowódca się dowie, jesteśmy skreśleni.

- Nikt się o tym nie dowie... Dopilnuję, żebyście otrzymali nagrodę w zamian za dochowanie tajemnicy, że tutaj jesteśmy. - Luke odwrócił się tyłem do aurorów i był co raz bliżej chaty. Dach był zapadnięty, ale, gdy Zabójca Tytanów otworzył drzwi, zauważył od razu zejście do piwnicy. Zapalił pięść i rozwalił drzwiczki wejściowe i zeskoczył na dół. W piwnicy było ciemno, zimno i śmierdziało trupem. Reyes podpalił świece znajdujące się pod ścianom i jego oczom ukazał się odrażający widok. Pod ścianą leżał trup w stanie rozkładu. Przyczyna śmierci najprawdopodobniej rana kłuta, ale twarzy nie dało się w żaden sposób rozpoznać.

- Ech... - warknął Tytan Zabójca i podszedł bliżej, powstrzymując się od wymiotów. Miał o wiele bardziej rozwinięty węch od niemagicznych ludzi.

- Dwie rany kłute pod żebrem i jedna pod żuchwą. Ktoś poderżnął mu gardło, po tym jak zadano mu te ciosy czymś ostrym... Brak gałek ocznych, to znaczy, że albo mu je wydłubali, albo z bólu sam je sobie wyrwał. - Luke wziął do ręki kij i przesunął trupa na ziemię.  - Tak jak myślałem, to musiał być jeden z magów z mrocznej gildii, sądząc po symbolu na plecach. Jest niewyraźny, bo ciało rozpada się z każdą chwilą. Ale dlaczego go zabito? Zdradził? Podwójny agent? Czy może wypadek?

Adrian zszedł na dół, a zaraz po nim Kira. Oboje zaskoczeni byli sekcją wykonywaną przez Reyesa.

- Co do kurwy nędzy? - zdziwił się Adrian i kucnął obok Luke'a. - Dwie rany kłute... To nie mogłeś być ty.

- Stary, gdybym to był ja, to ciało byłoby spalone na popiół, a jest w stanie rozkładu. Poza tym to mag, nie mógł zostać przeze mnie spalony. Co najwyżej poparzony, albo poważnie uszkodzony... Wydaje mi się, że to może być sprawka innego mrocznego maga. 

- To i ja wywnioskowałem, Luke. Obrażenia zostały zadane kilka dni temu, bo krew wokół ciała jest w miarę świeża, ale powoli wysycha. To musiało się stać tego dnia, gdy zabito twojego ojca i ojca Kiry.

- Tak, zdaję sobie z tego sprawę... A co to? - Luke zauważył, że przy ciele leżał dziwny przypominający element układanki. Przedmiot ten był w kształcie smoka. - No nie wierzę... Znając życie jest to klucz do tajemnego przejścia. Nie wierzę, że idzie nam tak łatwo. 

- Ano... Mógłbyś podsumować? Jesteś tu dłużej...

- Dobra... - Luke spojrzał się na trupa. - Dwie rany kłute pod żebrem, zadane bardzo ostrym przedmiotem. Na moje oko, wydaje mi się, że był to miecz jednoręczny z długim i dość szerokim ostrzem. W dodatku zatrutym, bo rany wyglądają na poparzone, albo wyżarte przez co... Mogły o być nawet gryzonie, ale wydaje mi się, że takie blizny już gdzieś widziałem. Kwas scolopednrocentypodowy, który ma takie właściwości, że potrafi wyżerać w zastraszająco szybkim tempie. Dlatego te rany wyglądają na tak duże... Ale dobrze... Idziemy dalej... Gałki oczne najprawdopodobniej wydłubał sobie sam ze względu na potwory ból wywołany przez kwas... Aby ulżyć mu w cierpieniu, ktoś odpowiedzialny za jego śmierć poderżnął mu gardło. W dodatku na plecach znajduje się tajemniczy symbol, prawdopodobnie mrocznej gildii lub innej organizacji... One charakteryzują się właśnie takimi symbolami... No i ten element, klucz otwierający przejście, znajdujące się gdzieś na końcu tego tunelu za szafą. Kira, mogłabyś odsunął szafę?

Kira kwinęła głową i błyskawicznie przestawiła szafę, dając możliwości zerknięcia na przejście.

- No... Czyli ciocia miała rację... Chodźmy... I zostawmy tego trupa... 

- Przewidujesz ile możemy tutaj być?

- Tyle czasu, aż w końcu znajdziemy jakieś poszlaki, Adi.

- Okej, to chodźmy.


Ciąg dalszy nastąpi

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki