FANDOM


OkładkaDTRozdział2Tom1.png
Cisza przed Burzą
Kanji

嵐の前の静けさ

Wymowa

Arashi no mae shizukesa

Angielski

Calm before the Storm

Informacje
Seria

Dragon Tale

Tom

1

Saga

Saga Więź Tytanów

Inne rozdziały
Cisza przed Burzą  (jap. 嵐の前の静けさ, Arashi no mae shizukesa, eng. Calm before the Storm) to drugi rozdział serii Dragon Tale

- Tak, dobrze słyszałeś, kuzynie... Wyzywam cię na ichibukai!

Te słowa zaskoczyły Luke'a, który całkowicie nie spodziewał się tego, że jego kuzynka będzie chciała wyzwać go na pojedynek. W dodatku Ichibukai, czyli prawo absolutne Akademii Czar i Magii Kwitnących Kwiatów Wiśni Sakury. W prawie tym chodziło między innymi o to, by rozstrzygnąć spory pomiędzy zawodnikami, jednakże tym razem prawdopodobnie nie chodzi o to. Chodzi o coś... większego. W Ichibukai chodzi o zakład, pomiędzy zawodnikami, to pojedynek honoru, z którego nie można się wycofać po zaakceptowaniu wyzwania. Osoba przyjmująca Ichibukai, musi zaoferować coś o tej samej wartości... Zatem, o co kuzyni mają stoczyć Ichibukai?

- Nie spodziewałem się tego. Jakie warunki Ichibukai stawiasz? - zapytał wciąż zaskoczony Luke. 

- Jeżeli wygram pojedynek - odejdziesz z gildii i ja do niej dołączę, zajmując twoje miejsce w szeregach Magów Klasy S. Znaczy to, że pojedynek ten będzie swego rodzaju testem na Maga Klasy S. Dodatkowo będziesz musiał pomóc mi w bardzo ważnej sprawie, bo wątpię, że tak po prostu zgodziłbyś się mi pomóc i nagle by cię to zainteresowało!

- A może powiesz mi, na czym ma polegać ta pomoc bez konieczności stoczenia Ichibukai?

- Hola, amigo, nie ma mowy! Powiem ci po walce! - Kira nadal mierzyła kuzyna groźnym spojrzeniem, po czym złagodniała. - Jakie są twoje warunki?

- Nie mam ich... Nie widziałem cię dziesięć lat, spierdoliłem z domu, a ty byłaś święcie przekonana, że nie żyję. Dlatego też będzie to dla mnie nauczka, że nie powinienem uciekać... Mogłem ci też powiedzieć z jakich powodów uciekam. Przepraszam, że myślałaś i wierzyłaś w to, że nie żyję. Zrobiłem najgłupszą rzecz na świecie i w jakiś sposób muszę to odpokutować...

- Luke! - krzyknął Adrian. - Nie wiesz, jak potężna może być... A co jeśli to jakiś podstęp? Jeżeli ona serio może wygrać?

- Znam ją, Adi. Wiem do czego jest zdolna. Mimo wszystko zgadzam się na stoczenie Ichibukai. Gdzie i kiedy? - Luke zwrócił się do Kiry, której ciężko było w tej chwili oddychać. Przeraziła się tego pojedynku, wiedziała jak potężny jest Ognisty Zabójca Tytanów, członek gildii Dragon Tale, jeden z Magów Klasy S, Płomienisty Nephilim, o którym krążyło wiele opowieści na całym kontynencie. 

Dziewczyna odpowiedziała mu, że chciałaby stoczyć pojedynek następnego dnia rano. Tak się złożyło, że jutro wypadał 3 lipca, a to tego dnia Reyes uciekł z domu i został uznany za martwego. To data przypomniała Luke'owi jak wielki błąd popełnił, jak mogło to zaboleć wszystkich jego bliskich, a zwłaszcza ojca, który pomimo, że był tyranem pochłoniętym pracą, tak bardzo bał się kontaktu z Luke'iem ze względu na podobieństwo do jego matki. Tęsknota za ukochaną kobietą za bardzo łamała mu jego serce, by codziennie patrzeć na swojego syna, który tak bardzo ją przypominał.

Luke nie zniósł tego i postanowił uciec. Nie znosił też codziennej rutyny - widział ojca raz dziennie, nawet nie wymienili się spojrzeniami, przeszli obok siebie obojętnie. Pod opieką opiekunów Luke chodził do szkoły, nie czuł się dobrze wśród swoich rówieśników, którzy zapewne wyrośli na dumnych siebie arystokratów i urzędników, bądź dopiero co rozwijają swoje umiejętności, których uczyli się od dziecka pod czujnym okiem ich sztywnych starych. Matka Luke'a była całkowitym przeciwieństwem ojca, ale mimo tego bardzo ją kochał, ale kiedy odeszła, wszystko się zmieniło. Wszystko zmieniło się do tego stopnia, że Luke uciekał od tego wszystkiego rozmawiając i bawiąc się z Kirą, którą uważał za najlepszą przyjaciółkę, aż do momentu, gdy zniknął naprawdę. Wtedy zapomniał o swoim pochodzeniu, o swojej rodzinie, ale nigdy o Kirze, która była jedyną osobą, której mógł zaufać i która wiedziała jako jedyna, jaki Luke był naprawdę. Był inny od swoich kolegów, chciał być kimś większym, niż tylko zimnym, pewnym siebie hrabią, czy innym markizem, który codziennie wstawał rano, aby iść do nudnej i monotonnej pracy. Chciał zmienić świat i kiedy poznał Iseia, odkrył swoje powołanie. Został Magiem Ognia, dołączył do gildii Dragon Tale, poznał wspaniałych, podobnych do siebie przyjaciół, z którymi wiele razy uratował świat przed złem. 

Mimo wspaniałego życia, żałował, że postąpił tak, a nie inaczej. 


Kira do końca dnia obserwowała zachowanie Luke'a. Wiedziała co czuł. Nienawiść do samego siebie i poczucie winy. Bolało ją to, ale nie dawała po sobie tego poznać. Chciała się na nim zemścić, pomimo, że zależy jej na nim.

O szóstej rano wszyscy zgromadzili się na polu bitwy, znajdującym się kilkanaście metrów od siedziby gildii. Trybuny pełne były znanych twarzy, chociażby w loży VIP-owskiej siedzieli Adrian, Xandred, Matsu Sharp, Peter Evans, Inuictus Rex, Yarato Shiri oraz dwie dziewczyny - Joanna Dahaka oraz Chloe Cameron. Ta druga była przyjaciółką Luke'a, którego przez pewien czas darzyła większym uczuciem, niż tylko przyjaźnią. Było, minęło, nie warto tego rozpamiętywać. 

Luke siedział na ławce, słysząc krzyki i śmiechy z zewnątrz. Oparł się łokciem na ścianie i przymknął oczy, wracając wspomnieniami do dawnych czasów, gdy z Kirą bawili się w czarodzieji. Wtedy oboje nie widzieli, że kilka lat później staną się Zabójcami Tytanów. Luke jeszcze nie wiedział, że Kira jest taka jak on... chodzi tutaj konkretniej o umiejętności. Zbliżał się czas pojedynku, który był nieunikniony. 

- Proszę państwa bardzo o uwagę! - krzyknęła Joanna Dahaka, która pełniła rolę komentatorki dzisiejszego spotkania. - Mam zaszczyt wszystkich zgromadzonych powitać na pierwszym od kilkunastu lat pojedynku Ichibukai, który odbędzie się tutaj, na terenie gildii Dragon Tale! Po prawej stronie mam zaszczyt powitać znanego nam wszystkim Luke'a Reyesa! Jest on Ognistym Zabójcą Tytanów, Magiem Klasy S oraz założycielem elitarnej jednostki magów z Dragon Tale, zwanych Dragonami. Jego osiągnięcia zna prawie każdy, a o jego przygodach opowiadają jedni z największych artystów estradowych na kontynencie Tairiku. Powitajcie go bardzo serdecznie!

Tłum dziewczyn, jak i najlepsi przyjaciele Luke'a krzyczeli jego imię i z całej siły dopingowali mu, mimo, że mecz się jeszcze nie zaczął.

- Po lewej stronie pragnę przedstawić wam Kirę Riannon. Znana jest również jako Iskierka, Błyskawica oraz Burza. Posługuje się Magią Zabójcy Tyta... Co? - Joanna Dahaka nie mogła uwierzyć w to, co czyta. - Proszę państwa, ale numer!

- Ja mówiłem, że będzie ciekawie. - powiedział Xandred do chłopaków wcinając hot-doga.

- Proszę państwa... Kira Riannon jest Zabójczynią Tytanów Błyskawicy, a to znaczy, że poznaliśmy drugiego maga, który posługuje się takim rodzajem magii. Oznacza to, że pojedynek może być jednym z największych i najbardziej efektownych pojedynków stoczonych na ziemiach Dragońskiej gildii. Życzę uczestnikom udanego, a przede wszystkim honorowego pojedynku, powodzenia!

I tym oto akcentem rozpoczął się pojedynek Ichibukai. Do wszystkich nie dotarło jeszcze, że Kira Riannon była drugim Zabójcą Tytanów, a jak wiadomo, ich ilość jest znacznie ograniczona i możliwe jest, że niewielu jeszcze żyje. Tak czy inaczej, ten mecz zapowiada się bardzo ciekawie.

- Powodzenia, Kira. - powiedział krótko Luke. Kuzynka chłopaka kiwnęła głową i oboje zbliżali się na środek pola bitwy, wychodząc ze swoich narożników. 

Kira zaczęła biec w kierunku swojego kuzyna... Mimo, że byli rodziną, w tej chwili byli przeciwnikami i z tego tarcia cało mógł wyjść tylko jeden Zabójca Tytanów. Mimo, że Luke nie postawił warunków, nie może przegrać. Przegrana równa się z odejściem Reyesa z gildii i zajęcie jego miejsca przez Kirę. 

- Kieł Tytana Błyskawicy! - Riannon podskoczyła, aby wytworzyć strumień niebieskiego prądu elektrycznego na stopach i zaatakować Luke'a. Była niesamowicie szybka, więc Luke nie zdąrzył wykonać unikau. Runął na ziemię i wydał z siebie niegłośny jęk.

- O jasna cholera... Stalowa Pięść Ognistego Tytana! - Ręka Reyesa zaczęła palić się gorącym płomieniem, aby następnie wytworzyć jej ogromną replikę, która uderzyła dziewczynę na tyle mocno, by odrzucić ją wysoko w powietrzu.

Wygląda na to, że wielkim atutem Kiry jest szybkość. Jest niezauważalna... Nie dziwię się, czemu nazywana jest Błyskawicą... - pomyślał i pilnie wyczekiwał ruchu swojej przeciwniczki. W końcu się doczekał.

- Szok Tytana Błyskawicy! - Kira uwolniła potężniejszy strumień prądu, który sprawił wiele bólu Luke'owi, który znów nie zdąrzył uniknąć ataku ze strony Zabójczyni.

Ciało Luke'a zapaliło się czerwono-pomarańczowo-żółtym płomieniem, by zaniechać działanie błyskawic, co doprowadziło do uruchomienia Trybu Ludzkiej Pochodni. Ponieważ Kira nadal unosiła się w powietrzu, Luke podleciał do niej i uderzył. Tłum widział tylko, jak dwójka Zabójców Tytanów wymieniała ciosy, które można było zauważyć pod postacią niebieskich i czerwonych iskierek.

- Silna jesteś!

- Nie gadaj tyle, tylko walcz! - Kira uderzyła głową w nos Luke'a, który stracił na chwilę równowagę. Następnie odwróciła go, poraziła prądem i postanowiła sprowadzić go na ziemię, trzymając go za głowę. Oboje spadali, a Luke nadal był w swoim Trybie. 

Taka jesteś cwana? - Luke postanowił zrezygnować ze swojej piekielnej formy i oboje zaczęli spadać, co mogło zaowocować bolesnym upadkiem, ale nie... Reyes wykorzystał chwilę przewagi i zaczął pikować w dół, aby wylądować bez mniejszego problemu i wykorzystać Kopnięcie Ognistego Tytana na czarodziejce. Dziewczyna tym razem nie była tak szybka, by ominąć uderzenia i zaatakować. Uderzyła o ziemię, przeturlała się przez połowę pola bitwy, jednak, aby nie dawać poznać po sobie zmęczenie, wstała z ledwością i wzięła głęboki oddech.

- Ryk Tytana Błyskawicy!!! - Kira ryknęła najgłośniej jak tylko mogła. Jej krzyk przeobraził się w wiązkę elektrycznego promienia, która trafiła Luke'a prosto w serce, dając mocnego kopa. - Co? Ale jak to?

- A widzisz moja droga, to dodało mi jedynie sił! Pierścienie Ognistego Tytana!

Na ziemi pojawiła się magiczna tarcza Luke'a, a następnie kula ognia, która zaczęła rozrastać się i tworzyć pierścienie, które większały się z każdą sekundą. Unoszące się jeszcze błyskawice zostały całkowicie wyniszczone przez płomienie Ognistego Zabójcy Tytanów.

- Proszę państwa, coś nieprawdopodobnego, Luke zneutralizował działanie błyskawic panny Kiry. Co teraz zrobi nasza Zabójczyni?

- Jeszcze zobaczycie... - mruknęła Kira. - Luke jest bardzo potężny, ale ja doskonale znam jego słabe strony.

Wiem, że coś kominuje... Ona dobrze mnie zna, ale nie dam się sprowokować... - pomyślał Ognisty Nephilim cały czas fruwając po polu bitwy.

Chwilę później oboje byli blisko siebie, ponieważ Pierścienie Ognistego Tytana nie działały tym razem zbyt długo. 

- A pamiętasz naszą wspólną kąpiel w jeziorku? Pierwszy raz pokazałam ci się nago!

- Co... - Luke lekko zmieszany nie zauważył, jak Kira sprzedaje mu potężny cios łokciem w klatkę piersiową. Luke'owi całkowicie odebrało mowę, nie wiedział też co zrobić.

- Kula Tytana Błyskawicy!!! - Kira wytworzyła ogromną elektryczną kulę, którą wycelowała prosto w Luke'a. Chwilę później miał już z nią bliski kontakt. Kula Błyskawicy spadła na niego i wcisnęła nim w ziemię. Zaskoczony Luke powoli opadał z sił. Przynajmniej tak się Kirze wydawało.

- I co teraz, kuzynie?

Luke wycelował palcem w stronę Kiry i uwolnił żar ognia, który wypalił dziurę na ubraniu dziewczyny.

- Ach! - krzyknęła.

- Hehe, nadal masz to znamię na brzuchu. Pierwszy raz zobaczyłem je nad jeziorkiem. 

Dziewczyna uśmiechnęła się, ale doskonale wiedziała, że wystarczyła tylko chwila, by Luke stanął na równe nogi i ponownie zaatakował. Nie... jednak nie atakował. Nadal leżał bez ruchu z zamkniętymi oczami. Czyżby zemdlał?

- Moi dordzy, wygląda na to, iż nasz potężny mag stracił przytomność.

Wygrałam? - zaskoczona Kira wylądowała obok dziury, w której leżał Luke i zajrzała do środka. W tym momencie ogromna eksplozja odrzuciła dziewczynę na kilka metrów i zmusiła ją do uderzenia w metalową ścianę pola bitewnego. Kiedy płomienie opadły, Luke stał w pełni sił z szyderczym uśmiechem na ustach, a w oczach płonął ogień determinacji. W ręku palił mu się ogień, który zaczął zjadać. 

- Wtedy, gdy zaatakowałaś mnie swoim zaklęciem, Kulą Błyskawicy, nie przemyślałaś, że ogień w jakiś sposób kontrastuje się z prądem elektrycznym i tylko zasiliłaś mój ogień. Wchłonąłem całą twoją kuleczkę, po czym wyczerpany opadłem bez sił i musiałem czekać na odpowiedni moment, by aktywować Eksplozję Ognistego Tytana. Widzę, że poskutkowało. Jak się czujesz, kuzynko?

- Niech cię szlag! - dziewczyna wrzasnęła i zaczęła szarżować na kuzyna, który wpatrywał się w Kirę i nie miał zamiaru atakować. - Żelazna Pięść Tytana Błys-KA-WI-CY! - przeciwniczka Reyesa ponownie postanowiła zaatakować. Uderzenie spowodowało, że pole bitwy zostało pokryte kurzem. Dziewczynie wydawało się, że uderzyła, ale... nie. 

- Bariera Ognistego Tytana!? - zdziwiła się Joanna Dahaka, komentatorka. - Proszę państwa, Luke nie wiadomo jak, niewiadomo kiedy użył Bariery Ognistego Tytana, która zablokowała Żelazną Pięść Kiry. I co teraz?

- Cholera, to jest niemożliwe.

- Jesteś szybka, ale niestety wolno myślisz... - Chłopak uśmiechnął się szeroko co jeszcze bardziej zdenerwowało Riannon, która zaczęła atakować mniejszymi Żelaznymi Pięśćmi. 

- Khaaaa! - warknął przerażająco z wrażenia Luke, co również przeraziło dziewczynę, która przestała atakować i cofnęła się błyskawicznie, znajdując się na początku swojego narożnika.

Luke upadł na kolana i przygarbił się mocno, nadal zaciskając pięści. Został sparaliżowany - na jego ciele co jakiś czas pojawiały się niebieskie i czerwone iskierki prądu. Po dłoni zaczęła mu spływać krew, która po jakimś czasie przestała cieknąć, gdyż jego czynnik regeneracji wzmocniony kulą Kiry działał dość dobrze. 

- Kwiat... Lilii...Ognistego... Tytana!!! - Luke uniósł ręce i wrzasnął najgłośniej jak tylko mógł, zgromadził ogromną ilość ognia, gromadząc płomienie i wytwarzając kulę, która eksplodowała. Wysoką temperaturę poczuli nawet widzowie całego spotkania.

- Proszę państwa, Luke Reyes użył zaawansowanego zaklęcia! Przed państwem Kwiat Lilii Ognistego Tytana!

Eksplozcja odrzuciła dziewczynę, tym razem mocniej i skuteczniej. Leżąc podparła się dłońmi i spojrzała na dziejącą się wokół płomienistą apokalipsę. Płomienie, które wydobywała kula zamieniły się w ogromnego smoka, który następnie przeobraził się w kwiat lilii i spadł na Kirę, która wydała z siebie jedynie ryk bólu. Metalowe elementy na polu bitwy praktycznie stopiły się i rozgrzały do czerwoności. 

Kira Riannon cała obita i wyczerpana osunęła się na ziemię i straciła przytomność.

- Panie i panowie, pragnę oznajmić, iż po ciężkim pojedynku, z dwójki Zabójców Tytanów zwycięsko wyszedł Luke Reyes. To oznacza, że nigdzie się nie wybiera. Gratulujemy też przegranej, która dała z siebie wszystko, jednakże potęga Luke'a przytłoczyła moc jaką posiada dziewczyna. Oby następnym razem było lepiej...

Dziewczyna wyciągnęła rękę w kierunku nieba. Ściągnęła błyskawicę z chmur, którą pochłonęła, dzięki czemu jej czynnik regeneracyjny zaczął działać szybciej. Wszystkie poparzenia, zadrapania i siniaki zaczęły znikać.

- I po co ci to było? Ty wiesz, że ja nawet 10% mocy nie wykorzystałem...

- Jasne, jasne... Zawsze się chwaliłeś... Brakowało mi tego... Ech... Wygląda na to, że mi nie pomożesz...

- Bez pojedynku też mogło się obejść. Oczywiście, że ci pomogę... Zawsze...

- Przepraszam za to... Faktycznie mogło się obejść bez Ichibukai. Tylko się ośmieszyłam...

- Nieprawda... Silna jesteś. Brak ci strategii, atakujesz dobrze, bo jesteś bardzo szybka. Wstawię się za ciebie u Rodericka i Lawlieta.

- Adi też tak mówił. Co to znaczy?

- Chcę, abyś została członkinią Dragon Tale. 

Kira nie mogła uwierzyć w to, co słyszy. Zerwała się i przytuliła Luke'a z całej siły.

- Cieszę się, ale obawiam się, że nie zostanę tutaj na długo... I jeżeli ty chcesz mi pomóc, to też będziesz musiał na trochę opuścić swój... dom.

- Chyba nie mówisz, że... 

- Domyślasz się o co może chodzić, ale nie... Nie chodzi o godzenie się z twoim ojcem... Zresztą, jest już za późno...

Luke cofnął się od kuzynki. - O czym ty mówisz do cholery?

- Luke... Twój tata... On nie żyje...

Nastała długa cisza i długie stanie bez ruchu, bez jakiegokolwiek słowa. Ta wiadomość nie docierała do Reyesa. Bez słowa skierował się do wyjścia.

- Stary, to było genialne spotkanie! - Adrian poklepał siedzącego przed wejściem na pole bitwy Luke'a, który patrzył się nieustannie w jeden punkt. - Ej... Co się dzieje, mordo?

Luke nie mówiąc całkowicie nic spojrzał się na Adiego. Oczy zapełniły mu się łzami, które wytarł tak szybko, aby nikt nie zobaczył, że płacze. Luke bardzo się tego wstydził. Nie lubił, gdy ktoś widzi, jak płacze. Wstał i odszedł bez przyjaciela, który nie wiedział o co mu chodzi. Zerknął na pole bitwy, na którym cały czas była Kira... Ze spuszczoną głową... Wtedy dotarło do Dragneela, że coś musiało się wydarzyć. 

- Co ty mu powiedziałaś!? - zapytał zdenerwowany Adrian, po czym potrząsnął Kirą. - Co tutaj się stało? 

Po policzkach Kiry spłynęły łzy. Pomimo, że serce podeszło jej do gardła, zdołała wypowiedzieć kilka słów. - Ojciec Luke'a nie żyje. On jak i mój ojciec zostali zamordowani przez nieznanego maga. Jestem tutaj, bo chcę go znaleźć. Luke musi mi w tym pomóc. Proszę, porozmawiaj z nim.

Adrian przytulił Kirę, a po chwili rzekł:

- Możesz być pewna.

Ognisty Zabójca Feniksów odszedł. Czuł ogromną pustkę, a jednocześnie doskonale wiedział co w tej chwili czuje Luke i jak może mu być teraz źle. Zwłaszcza, że od dziesięciu lat nie miał okazji z nim porozmawiać i już nigdy nie będzie miał na to okazji. Przyjaciel Reyesa zakrył twarz dłonią, oparł się o ścianę i westchnął. 

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki