FANDOM


Prawda wyszła na jaw to jedenasty rozdział serii Dragon Tale

Ponownie doszło do wymiany ciosów, w czasie której Bezimienny skoczył Luke'owi na plecy, a ten złapał go za kark i wywrócił do przodu, zrywając mu maskę z twarzy. Leżała na ziemi rozpadając się. Mroczny mag przeturlał się i stanął odwrócony do Reyesa. Ten czekał, aż Bezimienny odwróci się.

I faktycznie, mężczyzna ukazał swoją twarz odsłaniając ją swoimi szarymi włosami. Jego mina była... zimna i nie dało się z niej nic wyciągnąć. Po prostu, w tym momencie wydawało się, że on dosłownie nie czuł nic.

Reyes westchnął... - Może teraz, skoro maska nie zasłania ci ust, mógłbyś mi powiedzieć kim jesteś?

Po długim milczeniu wróg Dragona przemówił. - Nazywam się Aiden Blaze i jestem... - Bezimienny przerwał.

- Kim jesteś?

- Jestem twoim starszym bratem.

Zaskoczony słowami oponenta Reyes zachwiał się. W tej chwili nogi Luke'a się ugięły. Upadł na kolana, a z jego dłoni zniknął rozgrzany na zapas ogień. Zamknął oczy i zacisnął pięści.

- Nie jesteś moim bratem! To niemożliwe... Ja od zawsze byłem jedynakiem, co ty w ogóle pierdolisz?

- Wiem, że trudno ci w to uwierzyć zwłaszcza po tym, jak zabiłem twojego ojca i Kato... Ale musisz zrozumieć, że tutaj nie chodziło o swego rodzaju zemstę... Od kiedy usłyszałem, że Calmar skontaktował się z Shinnosuke, wiedziałem, że nadszedł czas w którym musisz dowiedzieć się prawdy...

- Jakiej prawdy! - Luke czując żelazisty posmak krwi, wypluł ją i otarł usta, po czym wstał. 

- Jakby ci to powiedzieć... Może zacznijmy od początku. W tej sytuacji proponuję wstrzymać walkę...

- Dobra... Ale nie próbuj żadnych sztuczek, to ci się nie uda.

- Spokojnie... Nie będę.

- Nie wierzę w ani jedno twoje słowo! Nie możesz być moim bratem! Nigdy nie miałem brata, nie miałem rodzeństwa!

- Urodziłem się jako pierwsze dziecko Ariel Reyes, czyli naszej matki... Przez osiem lat byłem dla niej oczkiem w głowie, ale później pojawiłeś się ty! Wiesz, o co tak naprawdę poszło!? Mogę ci to powiedzieć... Ani ty, ani ja zwłaszcza nie jesteśmy synami Shinnosuke!

Luke'owi ponownie zabrało mowę. - C-co?

- Nasza matka, Ariel, związała się z ostatnim wcieleniem potężnego demona Zarathosu... Oczywiście nie wiedziała o tym, dowiedziała się dopiero wtedy, gdy zaszła w ciążę... Wtedy nasz... prawdziwy ojciec wyjawił, że nowonarodzone dziecko będzie tak naprawdę ostatnim wcieleniem Zarathosu, najpotężniejszym jego wcieleniem... Ostatecznym Demonem Zarathosu... I wszystko wskazywało na to, że miałem być nim ja! Ale coś poszło nie tak... Kiedy się urodziłem... Ojciec odkrył, że to nie ja jestem swego rodzaju wybrańcem... ostatnim demonem, ale posiadał cząstkę jego mocy, którą ukształtowałem do takiego stopnia, że mogę być na równi potężny z prawdziwym demonem.

- Ale skoro on odszedł to jaki to ma związek ze mną?

- Ano taki, że ojciec powrócił po ośmiu latach, wtedy kiedy Ariel drugi raz zaszła w ciążę. Tym razem urodziłeś się ty, a ojciec był w stu procentach pewny, że to ty jesteś ostatnim demonem... Nie dość, że taki... podobny... To jeszcze od najmłodszych lat wykazywałeś umiejętności magiczne o jakich mogłem jedynie pomarzyć... Nie zauważyłeś nigdy czegoś dziwnego, gdy byłeś młodszy?

- Pamiętam jedynie ten pożar w piwnicy... Krzyknąłem i wszystko dookoła po prostu się zapaliło... Ale do dzisiaj wydaje mi się, że to jedynie wypadek... Świeczki, prąd, nie wiem... Nie mogę uwierzyć w to co mówisz! O co ci tak naprawdę chodzi?

- Nie mam powodu do tego, aby cię okłamywać, Luke! Nasz ojciec był demonem, a ja zachowałem cząstkę jego mocy... Mam więcej ludzkich cech po matce, ale wciąż jestem jego synem... Podobnie jak ty... Nie jesteś synem Shinnosuke... On traktował cię jak własnego syna, ale przed śmiercią matki... Dowiedział się, że obaj nie jesteśmy jego synami! Ponieważ ja byłem starszy, kazał mi się wynosić... A ty... Bałeś się... Nie wiedziałeś co zrobić... 

- Co ty w ogóle mówisz? Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj... Pamiętam śmierć mamy... Pamiętam rozpacz ojca, ale nie pamiętam... ciebie, ani żadnych wspomnień z tobą związanych.

- Może dlatego, że jako iż od najmłodszych lat praktykowałem magię u pierwszego mistrza Ligi Cieni...

- Co? - zaskoczony słowami brata Luke całkowicie zgłupiał. 

- Pozwól mi skończyć... Doszło do tego, że praktykowałem Czarną Magię... Tak, w bardzo młodym wieku... Kiedy stałem się jego uczniem... Użył Magii Zapomnienia... na was wszystkich. Sprawił, że zapomniałeś o mnie... Mama przed śmiercią zapomniała o mnie... Shinnosuke również... Wszyscy dookoła zapomnieli... Magia sprawiła, że zniknąłem ze wszystkich zdjęć, moje zabawki, pokój zniknął - dosłownie został zamurowany... A ja... Uciekłem z nim... Ty, jako prawdziwy potomek demona Zarathosu miałeś dowiedzieć się o wszystkim w swoim czasie... Drzemie w tobie prawdziwa potęga, która jest w stanie pogromić bestię kryjącą się w środku... Może być również tak, że Ostateczny Demon Zarathosu zapanuje nad tobą i doprowadzi to do twojej śmierci... Ale nie śmierci demona... Wtedy bowiem to ja przejmę kontrolę nad mocą Ostatecznego Demona Zarathosu! 

- Nie pierdol głupot... Jesteś kolejnym obłąkańcem! - Luke wytworzył Żelazną Pięść Ognistego Tytana i zaatakował Aidena, ale ten wytworzył podobną z czarno-czerwonej energii i dosłownie zatrzymał ognistą swojego brata.

- Nie możesz ze mną walczyć w tym stanie... Przepełnia cię złość... Jesteś skonfundowany!

- Nie jestem skunfundowany! Nie wierzę po prostu w to co mówisz... Magia Zapomnienia - słyszałem o niej, ale nie jest ona w takim stopniu zaawansowana.

- Mistrz posiadał niebywałe umiejętności... Nie możesz tego zrozumieć?

- Nie... Ostateczny Demon Zarathosu... Bujda!

- To nie jest żadna bujda, głupcze! Pożar w piwnicy nie był przypadkiem! To nie był wypadek... To był pierwszy raz, gdy moc Zarathosu uaktywniła się w tobie... Jesteś głupcem, jeżeli nadal tego nie rozumiesz, Reyes, nie możesz zrozumieć, że zostałeś stworzony do wielkich celów i potrzebujesz przewodnika?

- Nie potrzebuję żadnego przewodnika, Aiden... Jestem wolny! - Luke uwolnił mnóstwo płomieni, których siła odepchnęła Blaze'a na kilka metrów.

- Prze osiem lat matka ukrywała prawdę o nas... Myślała, że... Że jesteśmy jego synami, ale nie! Ja również dowiedziałem się o tym dopiero wtedy, gdy ty się narodziłeś... To wszystko przerosło i mnie... Zachowałem wszystkie wspomnienia, a wy... Po prostu mnie nie pamiętaliście! - zaszarżował na Luke'a i przewrócił tytana okładając go pięścią po twarzy. Reyes w porę zablokował jego następny cios i zaczął zionąć ogniem, wyrzucając Aidena do góry prosto w sufit. Zerwał się na równe nogi i schował za kolejną kolumną...

- Twoja kuzynka wiedziała, że jesteś wcieleniem O.D.Z! 

- Zamknij się!

- Nie możesz uciekać przed przeznaczeniem, bracie...

- Mogę je zmienić! Wrzask Ognistego Tytana! - Luke wytworzył strumień ognia, który zaczął wylatywać z jego ust. Wysoka temperatura płomieni doprowadziła do tego, że koszulka Aidena zaczęła się przypalać.

- Niemożliwe... W złości potrafisz używać potężniejszych zaklęć... To kolejny znak!

- To żadna nowość... Moim ojcecm był Shinnosuke i zawsze nim będzie!

- Idioto, nie możesz zrozumieć, że to nie jest nasz ojciec? Jesteśmy braćmi... Obaj jesteśmy na tyle potęzni, że możemy zapanować nad światem!

- Nie chcę panować nad światen... Zwłaszcza z tobą! - Kiedy Bezimienny nie patrzył się, Luke zakradł się do niego tyłem i rzucił w nim kolejną kulą ognia, która przygniotła go do ściany na przeciwko. W porę uniknął kopnięcia Płomienistego Nephilim.

Zaczęli wymieniać ciosy, każde zaklęcie niszczyła wszystko na swojej drodze. Kiedy na górze było słychać krzyki, rozmowy, dźwięk rujnowanego muzeum przez resztę Dragonów, obaj bracia w żaden sposób nie mogli się wyniszczać, ani zranić.

- Widzisz?

- Nie, nie widzę!

- Naprawdę jesteśmy braćmi, Luke! 

- Nie... - Luke w tej chwili zrozumiał, że Aiden może mówić prawdę. - Nawet jeśli... Nie, to niemożliwe!

- Ariel była naszą matką... Sprawiła, że jesteś ludzki... Że ja również taki jestem, ale... Świat mnie zmienił... Ciebie również zmieni!

- Zamknij się już! - Luke ponownie uderzył Aidena tym razem skutecznie. Jego przeciwnik trzymał się za głowę, z której zaczęła lecieć krew. Reyes podszedł do niego i zaczął go okładać. Tym razem na tyle mocno, że ten nie wiedział co zrobić. Tym razem Luke miał nad nim przewagę.

- Bracie... - Aiden wyciągnął rękę w kierunku Reyesa.

- Nie jestem twoim bratem... Zabiłeś mojego ojca...

- On... nie...był...twoim...ojcem!!! - Aiden wrzasnął tak potężnie, że cała czarno-czerwona energia zaczęła całkowicie niszczyć wszystko dookoła. Luke nie mógł nic zrobić, siła magiczna Blaze'a odrzucała go za każdym razem, gdy ten próbował podejść do mrocznego maga i go powstrzymać. 

- Uspokój się! - Na te słowa Aiden jednak zareagował. Uspokoił się i wstał, aby następnie wykonać kilka gestów dłonią...

- Mogę w każdym momencie cofnąć zaklęcie użyte na tobie i reszcie... W ten sposób jednak się przekonasz, że mówię prawdę. 

Luke'owi zakręciło się w głowie i upadł. Widział rozmazany obraz zbliżającego się do niego Aidena. Po chwili zamknął oczy i zasnął. Obudził się jakiś czas później. Kiedy reszta Dragonów walczyła na górze, Aiden siedział spokojnie i czekał do momentu, aż jego brat się obudzi.

- Żyjesz?

- Nie wkurwiaj mnie...

- A może teraz... Pamiętasz jak łowiliśmy ryby w Dzikiej Dolinie? Tamta ryba ugryzła mnie w nos.

- Co? - W tym momencie Luke'owi zaczęło się coś przypominać. Wszystkie wspomnienia związane z Aidenem powróciły. Nie wiedział co powiedzieć... - Pamiętam to... Czyli... To jednak prawda?

- Mówiłem ci od samego początku, Luke. Jesteśmy braćmi, ale to nie zmienia faktu, że...

- Mów!

- Ponieważ jesteś prawdopodobnie Ostatecznym Demonem Zararthosu. drzemie w tobie prawdziwa potęga. Potęga ta może cię zgubić, lub sprawić, że staniesz się najpotężniejszy... Ale wiesz co? Nie obchodzi mnie to, co zrobisz z tym fantem... Ja i tak muszę...

- Co musisz? No mów!

- Muszę i tak cię zabić. - powiedział chłodno Aiden i założył swój czarny płaszcz z powrotem. Wytworzył w ręku piekielny płomień i zaczął znów biec w kierunku swojego brata.

- Możesz spróbować...


Ciąg dalszy nastąpi

Kilka słów ode mnie: Yo! Wiem, że rozdziały są krótkie, ale powiem szczerze, że z każdym dniem wena się wypala, dlatego chcę jak najszybciej zakończyć tę sagę, aby rozpocząć kolejną o wiele bardziej epicką! Mam nadzieję, że nie będziecie źli, kiedy pominę trzy rozdziały. Nie są one jakoś mega ważne, więc wydaje mi się, że ich pojawienie jest po prostu zbędne. W każdym bądź razie mam nadzieję, ze rozdział mimo wszystko sie podobał. A w następnym rozdziale... walka Adiego i Escella oraz reszty Dragonów!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki